babeczki owsiane z czekoladą


Obiecałam sobie, że na blogu częściej będą pojawiały się przepisy. Dzisiaj mam dla was coś na słodko a mianowicie owsiane babeczki z czekoladą. Robiłam je pierwszy raz i były smaczne, ale trochę suche w środku, dlatego moja rada jest taka abyście dodali do środka np. mus bananowy lub dżem 100% owoców :)

Składniki:
2 szklanki mąki pszennej/pełnoziarnistej (260g)
85g płatków owsianych                                    
6 łyżek cukru (72g) - ja użyłam ksylitolu
łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
łyżeczka cynamonu
2 jajka                                                    
szklanka mleka 0,5/1,5% (250ml)                  
5 łyżek oleju (50ml)  
tabliczka gorzkiej czekolady            


Sposób przygotowania:
1) W jednej misce łączymy składniki suche: mąkę, płatki, cukier, proszek do pieczenia, sól, cynamon (ja dałam na końcu, bo zapomniałam) i pokrojoną czekoladę.


2)  W drugiej misce mokre (jajka, mleko i olej).


3) Wszystko razem mieszamy i wypełniamy ciastem papilotki od muffinnek.
3a) (jeśli zdecydujecie się na mus) wypełniamy papilotki łyżką cista, następnie dajemy mus/ dżem i przykrywamy koleją warstwą ciasta)
4) Wkładamy je do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 15 minut.



SMACZNEGO!




♥ IKS PE

28.03.15


Czas na luźny wpis, w którym poopowiadam wam co tam u mnie słychać. Mam świadomość, że bywam tu rzadziej co nie oznacza, że o was zapomniałam. W głowie mam milion pomysłów na notki, co jakiś czas robię zdjęcia zestawów, tylko tak właściwie to nie po drodze mi napisać wpis. Minęły już trzy miesiące nowego roku a ja zupełnie nie mam pojęcia kiedy?! Czas leci nieubłaganie szybko. Pamiętam, jak obiecałam sobie, że od grudnia będę robiła arkusze maturalne z matematyki. Jakoś mi się to nie udało. W szkole przez chorobę narobiłam sobie masę zaległości, a po świętach wiele czasu na zaliczenia mi nie zostanie, bo troszkę ponad tydzień. W związku z tym muszę spiąć tyłek i zacząć się uczyć. Zaliczę to wszystko i będę miała z głowy. Za 27 dni będę miała wakacje. W piątek zakończenie roku szkolnego, w sobotę zostałam zaproszona na wesele, a w niedziele jadę do Berlina na dwa dni. Po Berlinie przyjdzie czas na Poznań, czyli długo wyczekiwany wykład motywacyjny, a później matura. Nie stresuje się. Może to i dobrze, ale przez to totalnie olewam sobie naukę. Przyczyną tego jest pewnie to, że na dzień dzisiejszy nie zamierzam wybrać się na studia. Mam zupełnie inny plan na siebie. Jak wszystko będzie zapięte na ostatni guzik to na pewno dam wam znać. Ostatnio usłyszałam, że promienieję. Podobno tak wyglądam, gdy jestem zakochana. Czas zweryfikuje. Do wszystkiego podchodzę bez nacisku. Co ma być to będzie. Na dzień dzisiejszy jestem szczęśliwa i mogłoby już tak pozostać. :)








(bluzka- SheInside | spódniczka- SheInside | naszyjnik- H&M | zegarek- Cubus )

Miłego! 
♥ iks pe

18.03.15


"Chcę nauczyć się postrzegać cechy cenniejsze niż złoto
Mieć nadzieję, lepsze jutro zawsze gdzieś za drzwiami czeka
Umieć wstawać po upadkach, zostawić za sobą błoto
Przecież w końcu na mej drodze przytrafi się dobra rzeka
Nie ma czasu na kompleksy, zostaw je za sobą po to
By się cieszyć z rzeczy małych i dostrzegać je z daleka
Nie patrz wstecz, żyj dniem dzisiejszym bo w tym wszystkim chodzi o to
Żeby śmiać się, bawić, kochać, robić to co Cię urzeka"

- leanorre


Cytat ten ujmuje wszystko w słowa, czego ja nie potrafiłabym tak pięknie złożyć w jedną całość. To nie są słowa profesora, super gwiazdy czy psychologa. To pisanki dziewczyny, tak się składa, że mojej znajomej. Gdybyście minęli ją na ulicy moglibyście ocenić ją ot tak: zawsze idealnie wyglądająca, z piękną fryzurą, gładką cerą i idealnym makijażem. W ręce papieros a niedaleko biega gdzieś piesek. Idzie spokojnie, dosyć swobodnie, ale nie garbi się. Gdyby się na was spojrzała od razu zauważalibyście hipnotyzujący wzrok. Dobrze, jest prześliczna, to każdy widzi, ale nie każdy ma szanse zobaczyć to co chowa w sobie, a to jest również warte uwagi. Ja daję wam taką możliwość. Jestem mega szczęściarą, bo mogłam usłyszeć to wszystko na żywo, gdy ona sama mi czytała swoje wiersze i przemyślenia. Włosy na rękach się jeżyły, a w oczach pojawiały się łzy. Były to łzy szczęścia, doświadczenia oraz przeżyć. Ona jest odzwierciedleniem moich myśli. Dla mnie jest nie tylko koleżanką, ale i poetką.
Jej blog: leanorre KLIK!











moja studniówka


Tej nocy nie chcę nigdy zapomnieć! To będzie jedne z najlepszych wspomnień 2015 roku. Niedawno pisałam o przygotowaniach (KLIK), a teraz przyszyła pora na opis całej imprezy :)
O godzinie 17 skończyłam się szykować, nagrywać i robić zdjęcia, a po 17 do drzwi zapukał mój partner. Impreza zaplanowana była na godzinę 19, ale musieliśmy wyjechać co najmniej godzinkę wcześniej z przyczyn atmosferycznych, ponieważ spadł śnieg, drogi były zasypanie i było okropnie ślisko. Na miejscu byliśmy przed 19, zrobiliśmy zdjęcia w parach i zasiedliśmy przy stoliku. Początek imprezy nieco się przedłużył, więc poloneza zatańczyliśmy przed 20. Miałam spory stres, ponieważ późnym wieczorem miałam wygłaszać podziękowania dla naszej wychowawczyni. Mnie jak i klasie bardzo się podobały, ponieważ były bardzo humorystyczne- zawierały standardowe teksty naszej pani. Na szczęście ma dystans do siebie, więc uśmiała się razem z nami a na sam koniec mocno nas wyściskała.
Podziękowania brzmiały tak:
W imieniu klasy geodetów składam serdeczne podziękowania pani B.S.-M. za opiekę, wychowanie i wiedzę zakonotowaną w naszych kajetach. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie lata wspólnie spędzone, za wskazywanie perspektyw, darzenie sympatią oraz wspieranie w trudnych chwilach. Zawsze będziemy powracać do wspomnień z lat szkolnych z wielkim sentymentem.
Nigdy nie zapomnimy, że nogi od statywu mają być zawsze wytarte, a parasol ma być nad instrumentem, no i że skrzynka od instrumentu to nie krzesło. Gdybyśmy nie wagarowali to mielibyśmy same dobre oceny, że nasza frekwencja nigdy panią nie interesowała, ale to są chyba jakieś kpiny, że w ubiegłym miesiącu mieliśmy jedyne 85%. Na całe życie zapamiętamy, że przerwa to zdobycz socjalna. Jak to u nas w klasie bywa zawsze dobrze żarło i zdechło, mamy nie być tacy do przodu, bo nas z tyłu zabraknie, że gdzieś tam nam dzwoni, ale nie wiadomo w którym kościele. No jeśli mamy jakąś potrzebę to do łazienki iść nie możemy, ale do toalety owszem. A z głowy nam nie wypadnie, że instrument przenosi się schowany a nie na statywie. Bo wspomnienia to coś czego nikt nam nie odbierze, dziękujemy.

Po wygłoszeniu podziękowań mogłam zacząć bawić się bez stresu. Przetańczyłam całą noc. Po kolacji to nawet do stolika nie siadałam. Impreza była jak najbardziej udana. Z chęcią bym powtórzyła ten wieczór jeszcze raz! :)